Zostałem wywołany do tablicy więc piszę
Wyjazd był bardzo fajny, jak już wspomniał Waldek można było się nałapać i tym razem w końcu na luzie. Nie zmienia to jednak faktu, że prowadzenie miało tego dnia kluczowe znaczenie.
Uploaded with
ImageShack.us
Po kilku godzinkach nad wodą (i kilku rybkach) zacząłem rozmawiać z Waldkiem na temat sposobu łapania. Widziałem go jak stał na drugim brzegu i ciągle coś wypuszczał z powrotem do wody
Uploaded with
ImageShack.us
Gdy zrelacjonowałem mu swoje odczucia odnośnie brań okoni (stwierdziłem, że brały w opadzie, przy wolnym prowadzeniu na lekkiej główce) okazało się, że prawda wygląda troszkę inaczej. Ryby brały kiedy przynęta opadała już na dno, gdy robiłem skoki lekką przynętą brania miałem tuż nad dnem, czyli w momencie gdy gumka już opadła, a nie opadała. Po kilku chwilach zmieniłem swoje podejście i od razu pojawiło się więcej okoni.
Uploaded with
ImageShack.us
Po wyjeździe muszę stwierdzić, że to co nam się wydaje nie zawsze jest tym samym czym jest w rzeczywistości. Prowadząc przynętę skokami i próbując łapać w opadzie udawało mi się złapać okonie - byłem zadowolony i z ich rozmiaru i ich ilości, nie kombinowałem już więcej, bo wydawało mi się, że tak jest dobrze. Po małej zmianie okazało się, że okoni jest więcej i można naprawdę przyjemnie się pobawić i do tego coś sprawdzić.
Dzięki za wyjazd
Ps. W czasie robienia zdjęć nie ucierpiał żadne okoń
